piątek, 31 stycznia 2014

Co....? Tak oto nowy wilk!

https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSEHsXVQTSgnC33j18AhK0VZPNXglFNqvEJ3QGfEMEf1zsLIMx9fA
Imię: Schila (wymawia się szila)
Wiek: 2 lata (niesmiertelna)
Płeć:Wadera
Moce:Lata,widzi pszyszłości,przywoływanie cyklopów ( tornad),umiejętności rozmawiania z wiatrem.
Na czym polegają moce?: Każdy wie
Żywioł: powietrze
Charakter:Miła,inteligentna,stanowcza,odważna,wierna.
Patron:Afrodyta
Stanowisko: Strażnik
Zauroczenie:-
Rodzina:-
Talizman:
https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRcZ_ChH8tHY5zKa-WLdheMMvkaHhlOoS8C_mzmak9rSB5RLgL7
Jako człowiek:
https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQNs_QWVV7bApdFD_0cN_NyDtHpSPBW_eXtku_KmdvwcsmJWwLG

czwartek, 30 stycznia 2014

Od Nightrun'a CD Rose

Niesamowite ile może się zmienić okolica przez zaledwie kilka miesięcy. Idąc przez tereny Watahy miałem wrażenie jakbym odkrywał zupełnie nowe miejsce. Uwagi, jakie pozostali wymieniali między sobą świadczyły o tym, że oni również zarejestrowali poważne zmiany.
Chociażby to, co już na samym początku zagrodziło nam drogę. Dosłownie. Nikt chyba nie spodziewał się, że trafimy na płot w środku lasu. Czarne pręty, które go stanowiły, układały się w najróżniejsze wzory roślin, zwierząt i gwiezdnych konstelacji. Na jednym z zawijasów wisiała tabliczka z napisem "Świeżo malowane". Rzeczywiście, jak się dobrze przyjrzeć ogrodzenie nadal się błyszczało. Nie mówiąc już o zapachu...
-Ktoś się tu ostatnio wprowadził? Jakiś człowiek?-spytała Rose, mówiąc do swojego medalionu.
-Ostatnio masz na myśli pół roku temu? -odpowiedział jej głos Terry- Nie, jeśli już to kolejne zagubione czworonogi. Żadnych ludzi.
-Dziwne.. -westchnęła alfa puszczając swobodnie amulet tym samym kończąc rozmowę.
Ja w tym czasie zbliżyłem się do otwartej na oścież bramy, która również zdawała się być jednym wielkim obrazem. Z niewyjaśnionego powodu zdawało mi się, że drogę zagradza nam coś jeszcze. Światło nie przechodziło jedynie przez powietrze... Postąpiłem krok naprzód i w tym momencie przekonałem się, że miałem rację. Zderzyłem się z polem siłowym, które w odpowiedzi zafalowało wieloma kolorami. Próbowałem przedrzeć się do środka kopuły, na nic jednak się to zdało - bariera energii łaskotała mnie jedynie w łapy.
-Jakieś pomysły? -spytałem przyjaciół, którzy również z zainteresowaniem przyglądali się temu czemuś.
-Ktoś, kto mieszka w środku widocznie nie lubi niezapowiedzianych gości-stwierdził Marlow z uśmiechem. Żadnemu z nas to nie przeszkadzało- Ale z magią trzeba walczyć magią! -to powiedziawszy wytworzył za pomocą swoich mocy strzałę, którą następnie skierował w stronę pola siłowego. Ono co prawda ugięło się poważnie pod jej naporem, nadal jednak nie ustąpiło i po chwili wróciło do swojego pierwotnego stanu.
Każdy po kolei próbował swoich mocy, marnie jednak nam szło uszkadzanie irytującej bariery. Za każdym razem, kiedy wydawało się, że odnieśliśmy sukces, przeszkoda w blasku jak gdyby nigdy nic układała się z powrotem w gładką powierzchnię.
-To się nazywa pech -westchnęła Angel- Nie mamy nawet jak się dostać do tej wieży.
Jej rozczarowanie sprawiło, że na krótką chwilę mroźny wiatr przemknął obok nas, kończąc swój lot na barierze. Zły z powodu niepowodzenia uderzyłem ostatni raz głową w kopułę. I co się okazało? Rozległ się dźwięk podobny do tłuczonego szkła i gdy otrząsnąłem się ze zdziwienia okazało się, że znajduję się już po drugiej stronie ogrodzenia.
-To się nazywa szczęście! -wykrzyknęła radośnie Rose. Wbiegła do środka, za nią Marlow i na sam koniec Angel. Nie dawała mi spokoju myśl, że to jednak nie był tylko zwykły przypadek... Nie mogłem się tego dowiedzieć, przynajmniej na razie, bo wilczyca odwróciła wzrok, a gdy spojrzała przed siebie, nie można było odczytać żadnych emocji. Może oprócz radości z tego, że znów mamy drogę wolną...
Do wieży prowadził jeszcze kawałek drogi, w tej chwili znajdowaliśmy się w starannie zadbanym ogrodzie. Symetrycznie rozłożone i dokładnie rozplanowane alejki wyłożone gładkim kamieniem prowadziły pomiędzy przycinane żywopłoty, kolorowe kwietniki i fontanny. Ktoś, kto tu mieszkał, ktokolwiek to był, musiał być strasznym perfekcjonistą. Żaden, nawet najdrobniejszy kamyczek nie mógł znaleźć się poza wyznaczonym mu miejscem, ani jedno źdźbło trawy nie przewyższało wysokością innych. Czułem się nieswojo w tak z pozoru idealnym świecie. Wędrówkę umilały nam śpiewy ptaków, których gatunków nie znałem, a było ich tu mnóstwo sądząc po różnorodności barw ich głosów. Było w tym coś hipnotyzującego... Jednym słowem: pomimo całego uroku, czułem niepokój z każdą chwilą, jak zbliżaliśmy się do wieży.
W końcu ukazała się nam w całej swej wielkości. U podstawy była najszersza i z każdym piętrem jej średnica malała o parę metrów. Wysokość niczego sobie, jakieś sto razy wyższa od całej naszej czwórki, gdybyśmy postanowili stanąć jedno na drugim. Sądząc po niewielkich okienkach, w środku musiało być dość ciemno, chyba że właściciel pokusił się o dodatkowe źródła światła. Jedynym wyjątkiem były najwyższe piętra. Tam okna były największe, właściwie pewnie można by je nazwać drzwiami, gdyż wychodziły na obszerne balkony otaczające wieżę dookoła.
Bez słowa weszliśmy do środka...

<Mam nadzieję, że może być... :P Kto dokończy? Co chcecie, żebyśmy tam znaleźli? :D>

środa, 29 stycznia 2014

Odr Grella ,,Kraina Śmierci cz.2 - Zderzenie z rzeczywistością''

     Nikt nie słyszy mojego wołania... Ból... I ta świadomość, że nie odwrócę czasu.
Gdybym był przy niej może by nie zaginęła, gdybym nie ignorował nigdy Axany może by była ze mną... Moja siostra... Teraz jest szczęśliwa... I dobrze. Tego przecież wszyscy chcieliśmy.
     Patrzyłem w dół. Cały czas nie widziałem sensu w tym, że oddycham. Zamknąłem oczy. Wtedy... Obudziło się we mnie pragnienie poczucia wiatru na twarzy, patrzenia w słońce tak długo, aż spali mi ono oczy.
Pod łapami czuć ziemię z której pochodzę. Której pragnę. Zobaczyć tych, którzy kiedyś byli częścią mojego życia.
Zacząłem się szarpać, chociaż nie miałem siły i ciągle upadałem. Nagle mój własny życiorys wchłonął się w moje ciało.
,,Żyjesz swoim życiem.
Z dnia na dzień, jakby nic nie mogło pójść źle.
Te kolory są stworzone, zmieniają grę.
Uczysz się pogrywać odważniej.

I wiem, że życzysz sobie więcej.
I wiem, że próbujesz.
I mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę,
że to właściwy moment.

Cały świat patrzy, jak powstajesz.
Cały świat bije teraz dla ciebie
Całe życie miga Ci przed oczami.
To dzieje się w chwili, która zmienia wszystko.

Na co czekasz?
Za co walczysz?
Ponieważ czas zawsze się wyślizguje.
Cały świat patrzy.
Tak, cały świat patrzy.
Nie mylisz się.

Budujesz swoje mury, a potem je burzysz,
Tego właśnie potrzeba.
Uratowałeś się.
Znalazłeś tożsamość
i nigdy jej nie zatracisz.

I wiem, że życzysz sobie więcej.
I wiem, że próbujesz.
I mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę
że to właściwy moment.

Cały świat patrzy, jak powstajesz.
Cały świat bije teraz dla ciebie
Całe życie miga Ci przed oczami.
To dzieje się w chwili, która zmienia wszystko..

Na co czekasz?
Za co walczysz?
Ponieważ czas zawsze się wyślizguje.
Cały świat patrzy.
Tak, cały świat patrzy. 


Twoje poświęcenie zadręcza Ci umysł, ale nic nie jest na darmo.
Już teraz wygrałeś.
Powstajesz znowu, wydostając się. On stoi, gdy domaga się nagrody.

Cały świat patrzy.
Tak, cały świat patrzy.
Nie mylisz się.

Na co czekasz?
Za co walczysz?
Ponieważ czas zawsze się wyślizguje.
Cały świat patrzy.
Tak, cały świat patrzy.
Nie mylisz się.''

     Straciłem równowagę... Wiedziałem teraz już tylko, że spadam.
Wracałem do miejsca które chcę lepiej poznać. Bo chociaż zdawało się, że wiem wszystko o świecie okazało się, że nie wiem kompletnie nic.
Nie wiem, ile czasu spadałem. Miałem wrażenie, że cały świat patrzy na to jak powstaję i krzyczy moje imię.
To moja chwila na nowy początek. Na zbudzenie, na próbę uwolnienia samego siebie.
Szumiało mi w uszach. Nagle silne uderzenie. Trafiłem w wodę.
Zawyłem żałośnie.
Nagle spostrzegłem, że moja sierść staje się szkarłatna. Co się ze mną stało?
Jestem sam... Nikt mi nie odpowie na to pytanie.
Ale czułem świat, czułem wodę, w której nie umiałem pływać...
Co się stanie, gdy woda wyrzuci mnie na brzeg? Czy ktoś mnie odnajdzie? Czy ktoś pozna? Przecież ktoś może stwierdzić, że jestem intruzem, skoro się tak zmieniłem... A może ci co mnie pamiętają będą na mnie źli za nagłe, niezrozumiałe zniknięcie.
     Straciłem przytomność. Nie wiedziałem już, co się dzieje... Woda wyrzuciła mnie na brzeg wodopoju.
Ktoś musi mnie znaleźć...

<No weeeźcie i odpiszcieeee... Kolega tu pomocy potrzebuje xD>

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Oto nowa Wadera! Powitajmy Lorens Stark!

http://wataha-magicznych-koni.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/610958/files/blog_hn_3812240_5862789_tr_wilk_demon.jpg
Imię: Lorens Stark
Wiek: 3 lata
Płeć: Wadera
Moce: Potrafi latać, ma moc przywołania tornada, świetny słuch i wzrok, umie uwodzić wzrokiem i przeżyć w bardzo zimnych warunkach.
Na czym polegają moce?: Chyba każdy się połapie
Żywioł: Powietrze
Charakter: Ambitna, nie da sobie w kaszę dmuchać. Dąży do celów, uparta jak osioł, nie cierpi gdy ktoś jej rozkazuje. Wredna i nieufna. Błyskotliwa, bystra, dumna, inteligentna, potrafi zachować zimną krew. Lojalna i wierna przyjaciółka. Typ samotnika. Jest mocno niezależna, potrafi być bardzo oschła, czasem nawet okrutna.Tajemnicza, gdy trzeba trzyma gębę na kłódkę.
Patron: Eris
Stanowisko: Strażnik
Zauroczenie: Ona nie umie kochać
Rodzina: Nikt nie żyje
Talizman:nie ma
Jako człowiek: Na zawsze wilk

niedziela, 26 stycznia 2014

Angel CD Velas'a


Powiadomiłam Rose o tym co stało się na polanie, po czym zaczęłam wracać do Terry. Uznałam, że nie byłam potrzebna Alfie, może nawet przeszkadzałam? No nic... rozkoszując się spacerem wolnym krokiem doszłam do chatki wadery. Cicho zapukałam. Nie spodziewałam się ujrzeć przytomnego wilka rozmawiającego z szamanką.
- Przeszkadzam? - Uśmiechnęłam się. Terra pokręciła głową.
- Nie, śmiało, wchodź. - Wodziłam wzrokiem za rannym wilkiem. Czuł się lepiej, ale na pewno nie była to szczytowa forma. Szamanka dała mi skinieniem głowy znak, żebym odeszła z nią kawałek.
- Jest nieco dziwny... - Szepnęła. Znów spojrzałam na wilka, który ze zdziwieniem rozglądał się po wnętrzu chatki. - Mówił, że jego Watahę napadła inna, której nazwy nie zna. - Chciałam podejść, ale Terra na chwilę mnie zatrzymała. - VELES, pamiętaj. - Puściłam jej oczko. Usiadłam obok wilka, który zaczął nam się już przypatrywać.
- Słuchaj Veles. - Zaczęłam przyjaźnie. - Wiesz pewnie, że nie chcemy ci nic zrobić. Znasz może jakieś szczegóły, które mogłyby się przydać w tej sprawie? To bardzo ważne. - Uśmiechnęłam się na zachętę. Miałam wrażenie, że wilk przygląda mi się nieufnie.

<Veles?>

czwartek, 23 stycznia 2014

Konkurs

Ogłaszam konkurs na banner, który możemy wstawić w tło naszego Fan Page'a na Facebooku! Do wygrania 6000 dukatów. Na prace czekam do końca lutego(28.02.2014).

Jakby ktoś potrzebował to podaję mojego maila: gocha1103@gmail.com

środa, 22 stycznia 2014

Od Grella ,,Kraina śmierci''

   
     Sen.. Długi miraż... Spałem... Ile czasu? Czemu... Wylądowałem w krainie umarłych?
Ból... W każdej części mojego ciała. Dlaczego, co ja zrobiłem? Zimno mi... Zimno. Jestem sam.
Nie rozumiem tego. Czy to klątwa, czy ktoś mi to powie?
     Byłem kompletnie wyprany z jakichkolwiek emocji. Czy... Czy ktoś pamięta szkarłatnego wojownika którego wycie ucichło?
Ja przecież nie umarłem. Nie rozumiem czemu jestem w nicości... Nie jestem ani w miejscu zniszczenia, ani szczęścia.
Co się stało?
Spojrzałem w dół, ziemia pod moimi nogami... Ta, na której się urodziłem. Jestem oplątany swoim nagraniem. Oplątany własnym, obłąkanym, brutalnym życiem.
     Cisza... Muszę ją przerwać. Ukryłem twarz w dłoniach. Załamałem się.
Czy ktoś usłyszy głos śmierci która żyje?
- Ratunku... Rose... Ratunku... Dość... Lyka... Wolpyx... Wszyscy... Axana... Ja... - język plątał mi się w tym durnym, bezsensownym słowotoku.
Czekałem... Może i wieczność aż dostałem odpowiedź...

<Przepraszam wszystkich za to, że się tak długo nie odzywałem ;u;. Postaram się być aktywny ;u;. Czy ktoś mnie zabierze z krainy umarłych? (tak, wiem, że dziwne opowiadanie XD)>