niedziela, 23 czerwca 2013

Angel CD Grella XD

Na weselu Grell'a i Lyki bawiłam się cudownie. Wszystko było idealnie zaplanowane. Na dodatek Rose urodziła dwójkę prześlicznych szczeniąt. Zabawa była szampańska. Można powiedzieć, że zdobyłam nowych "przyjaciół" - William'a i pana Tanakę.
W trakcie imprezy przypomniało mi się, że zapomniałam złożyć młodej parze życzeń. Chwiejnym krokiem (Wiem, nie mogę pić...) podeszłam do nowożeńców.
- Drogi Grell'u i Lyko... - Zaczęłam uroczyście z trudem wymawiając poszczególne wyrazy. - Chcę Wam życzyć wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Dużo szczeniąt i przede wszystkim szczęścia. - Nie potrafiłam ułożyć nic lepszego, gdyż mój mózg "przestał pracować". W skrócie - byłam pijana. Od tańca poczerwieniałam lekko na twarzy, więc wyglądałam co najmniej komicznie.

<Grell, Lyka? Macie super wesele :3>

piątek, 21 czerwca 2013

Grell CD Lyki

      Uśmiechałem się pod nosem. Szczeniaki Rose były rozbrajające. Len wyglądał słodko i zawadiacko z tym swoim świetlistym spojrzeniem... A Shadow... Na pierwszy rzut oka zapowiada się na tajemniczą, aczkolwiek niebezpieczną waderę. Ale też była słodka. Nie wiedziałem czemu, ale gdy na nią patrzyłem miałem wrażenie, że widzę Axanę z czasów dzieciństwa.
- Gratuluję ci, Rose.. - uśmiechnąłem się alfy.
Ona odwzajemniła uśmiech i poszła się czegoś napić.
Objąłem ramieniem Lykę, nagle dobiegły do mnie jakieś dziwne odgłosy.
Cóż ukazało się moim oczom? ( Ok, to teraz zaczyna się kawałek akcji na życzenie Angel ^w^ ) Pan Tanaka i William śpiewali, a Angel tańczyła razem z nimi.
Zacząłem się śmiać. Już praktycznie wszyscy złożyli mi i Lyce życzenia, przyszło mi coś do głowy.
- Lyka, a może my też pośpiewamy? - spojrzałem wzrokiem niewiniątka w gwieździste niebo.
- A umiesz śpiewać? - Lyka zrobiła pokerface'a.
- Raz zaśpiewałem jedną... eeeee... Piosenkę miotając się z gitarą elektroniczną kilka lat temu jak byłem w Londynie pierwszy raz...
Nim zdążyłem dokończyć zdanie Lyka popchnęła mnie na altanę, gdzie stał mikrofon.
Gdy goście mnie zobaczyli zapanowała cisza, przełknąłem głośniej ślinę. Rose, Shadow i Len odwrócili się czekając na to, co powiem.
Tylko Willy, Angel i Tanaka nie przestawali śpiewać - albo zjedli za dużo sushi, albo nalali sobie za dużo wina. Nie przeszkadzało mi to. Jak impreza, to impreza! :D
- Otóż... Ja... - przełknąłem znów ślinę - ...Chciałem z wami pośpiewać... - wypaliłem z trudem ku uciesze mojej żony - Lub raczej dla was....
Wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco. Ja stremowany spoglądałem na nich. W pewnym momencie Rose, oraz Lyka zaczęły skandować.
- ,,Śpiewaj! Śpiewaj!'' - dopingowały mnie, a do nich dołączyła się Angel, oraz William z panem Tanaką.
Rozglądałem się wokół... I wyciągnąłem moją piłę łańcuchową... I moją magią zmieniłem ją w czerwoną gitarę elektroniczną XDDDD...
Zacząłem mój nadzwyczajny występ ( o! I proszę, niech sie przyjmie że nasz drogi shinigami ma głos jak tutaj XD )

Jest to mało ambitna piosenka, ale takiej nauczyłem się w trakcie szkoleń i robiłem nią furorę...

- ,,W księżycową noc po ostatniej scenie pojawia się kolejna, moje czarne wspomnienia są przeźroczyste
Wykrzywionym rankiem pełnym hańby wypływam na wody zepsucia

Skoro nie zamierzasz odwzajemnić mojego uczucia
To może przynajmniej złączmy się w zaświatach...
Powtarzam to życzenie już tysięczny raz
Jak bestia spragniona twej krwi!

W końcu jestem lokajem aż do ŚMIERCI, pośpieszna odprawa zmarłych i pochówek miłości
Zawsze blisko kurtyny wzywającej do pokrycia ziemi czerwienią
Kinematograficzny Zapis jest filmem dusz i wspomnień
Przygrywam na mych skąpanych krwią złudzeniach i najzwyklej w świecie cię pragnę

Mój dzisiejszy sen się rozpływa: taki kaprys Śmierci
Pod lśniącym księżycem pokażę wam go mym szyderczym ostrzem

Przyjmij stare opowieści i kroplę czerwonego wina
Z mych ust
Pokryję to życzenie krwią
Drętwiejąc w oślepiającej pułapce

W końcu jestem damą aż do ŚMIERCI, jeśli chodzi o strój to mam z czego wybierać
Wbijam paznokcie w nocne niebo, daję się oblewać czerwonymi łzami
[...]
Dryfując w transie zadajemy sobie ból, by na koniec utonąć

W końcu jestem lokajem aż do ŚMIERCI, takim szalonym czerwonym motylem
Moje czerwone westchnienia wypełniają pustkę, wstrząsają firankami i lecą dalej
Uwodząc z uczuciem wbijam ostrze w Kinematograficzne Zapisy;
W chwilowej wieczności całym sercem tęsknię do szkarłatnego snu''


Dostałem gromkie brawa, na koniec jeszcze widowiskowo machnąłem moimi długimi, szkarłatnymi włosami i zbiegłem z naszej prowizorycznej sceny. Swoich sił w śpiewaniu próbowali wszyscy. Nawet urocze dzieci Rose piszczały zabawnie do mikrofonu. Tańczyliśmy pogrążeni w imprezowym szaleństwie. Wszyscy powypijali odrobinę za dużo, ale nie przeszkadzało to w zabawie. Jedynie Rose ze względu na swoje pociechy nieco się pohamowała, co niełatwo jej poszło. Zaśmiałem się uroczo przytulając Lykę. Uwiesiła mi się na szyi i pocałowała. Byliśmy szczęśliwi. Szampańska zabawa trwała na całego.

< Ktoś dokończy? Sorki, że tak długo, ale brakło mi weny, a dzisiaj powróciła z racji melanżu który był jakieś 1,5 godziny temu XD>

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Picallo CD Nuit

Faktycznie... zaskoczył mnie ten wilk... Nie wiedziałam co mam zrobić... Nuit podbiegła i mi pomogła... Kilka szybkich ruchów i już rozprawiłyśmy się z wilkiem... Ale jednak uciekł...
- Dzięki... - powiedziałam próbując się uśmiechnąć.

< Nuit ? >

niedziela, 9 czerwca 2013

Cleveleen CD Nuit

- Mam... Miałam zawsze, nawet tam z kąd pochodzę... To naprawdę dziwne, że tutejsze wilki prawie wcale się nie znają. Do tego alfa jest daleko z tąd, w świecie ludzi, jak przypuszczam?
- No...

< Niut? Nie mam pomysłu >

Lyka CD Rose

Zerkałam na Rose niepewnie. Nie była jeszcze w pełni sił, a jednak chciała z nami iść. Nie podobał mi się fakt, zę wciaż nie oddychała normalnie, ale nie miałam wpływu na jej wybór. Przez całą drogę pomagałam jej, gdy co jakis czas jeszcze chwiala sie na nogach. Jej szczeniczki były prze słodkie. Po prostu nie mogłam oderwac od nich wzroku. najbardziej podobał mi sie samczyk. Nie mogłam sie powtrzymać od cochwilowego tykania go w niwny i nietypowy sposób. Jakbym nigdy szczeniaków nie widziała... ale już tak miałam.
-Lyka-spojrzła na mnie karcaco Rose, kiedy w połowie drogi tykałam go chyba 50 raz. Uśmiechnęłam się, na co Grell tez lekko się podśmiewał. Rose dołączyła się do naszego małego śmiechu. Zawirowałam i ustałam normalnie obok Rose. Co chwila wychylałam sie i zerkałam na rozkosznego malucha.
-No dobrze-odparła alfa i podła mi malucha w reke. Przytknęłam go sobie do twarzy.
-Słodki jesteś-zasmiałam sie. Kochałam małe i słodkie rzeczy, a to było małe , słodkie i żyło... po prostu cudność.
Gdy bylis my w gronie gosci. Wszyscy zaczeli nasz ciasno otaczać. jedni składali żyzenia a inni patrzeli na szczeniaki. Len wszedł mi na głowe i wystawił jezyczek. Rose zasmiała sie i pomogła mi go ściagnąc. Maluch polizał ja w policzek. Zrobiło mi sie słodko.

<Grel? Rose? pko pierwsze sorki, ze tak długo ale jakoś z głowy mi wypadło, a po drugie czy nie zadurzu Sweetu w tym opowiadaniu? , a szczeniaki słodziutkie>

Lyka CD Masterczulka


Pomogłam Rose usiaść i zrobiłam to samo. Zakrywlam twarz rękoma. Nie chciałam jej tego zrobi, to był naprawde wielki wypadek. Jedna łza popłyneła mi przez zamknięte oko. Było mi źle.
-Przepraszam-szepnęłam cichutko. Liczyłam w myślach by alfa dosłyszała. Rose złapała mnie za nadgarski i odsłoniła mi twarz.

<Rose? dokończysz? i Masterczulek? masz pomysł to mozesz dokończyc, bo ja nie wiem jak to rozpisac>

sobota, 8 czerwca 2013

Bloodares - ,,Moja Historia"

Powiedz co chcesz o mnie wiedzieć.
Czemu nie lubię mówić o swojej rodzinie?
Dlaczego nie wierzę w miłość?
A może dlaczego jestem taki jaki jestem? Nie miły, oschły...
Gdzie się urodziłem? Sam tego nie wiem...
Czyim jestem synem? Tego też ci nie powiem.. A może..
Urodziłem się.. A raczej tak myślałem do czasu.. W watasze
,,Czarna Krew'' jako syn Alfy, samicy Viti i samca Seradosa,
miałem 2 rodzeństwa: starszą siostrę Vitali pupilkę matki
i jeszcze starszego brata BlackBlood pupilka ojca.
Ja byłem najmłodszy i najbardziej litościwy ponieważ ta wataha..
Jej zasady polegają tak : Bij, atakuj, zabijaj lecz bez żadnych jeńców.
Atakowaliśmy każdą napotkaną watahę, często się kłóciłem z ojcem,
bo gdy kazał mi zabijać, zabijałem ale nie wtedy gdy np. miałem
zabić szczeniaki albo samicę po prostu nie lubiłem i nie lubię,
samca zabiję ale szczeniaki i samicy nie i dlatego zawsze się
kłóciliśmy.. Byłem zakałą rodziny a nawet watahy bo każdy u nas
bez żadnej litości zabijał a tym bardziej mój brat z którym równie
często się kłóciłem.. Tak było i wtedy napadliśmy na jakąś watahę
Ojciec kazał mi i BlackBlood'owi zabić rodzinę Alfy, a blackblood
kazał mi zabić szczeniaki a sam zabił alfy i wtedy się zaczęło:
- A ty co? Na jakieś specjalne zaproszenie czekasz?! Ja szybciej
zabiłem 2 dorosłe wilki alfa a ty jeszcze nie zabiłeś 3 małych
szczeniaków! One mają być martwe tak kaza...[przerwałem mu]
- Jeśli chcesz je martwe to sam je sobie zabij!!
- O nie błagam a ty znów zaczynasz! Zaczynasz?! Te swoje wielce
kazania, to ty nie potrafisz zabić 3 szczeniaków!
- To są nowo narodzone szczeniaki chcesz, to zabij - Wtedy wyszedłem
z jaskini
- Ojcze! Boodares znów zaczyna i nie chce wypełnić twoich rozkazów!
- Ares! [tak na mnie mówili bo walczę znakomicie tylko nie chce
zabijać szczeniąt...] Błagam dlaczego chociaż raz nie możesz zrobić
tego o co cię proszę!! Ty zawsze... [przerwał mu BlackBlood]
- Jesteś jakiś nienormalny by prostego rozkazu nie wykonać
- Tak, to idź i ty to zrób
- A właśnie że zrobię! To samo zrobiłem z twoimi rodzicami!
- Co!
- BlackBlood przestań!!
- Nie niech pozna prawdę! Zabiłem ich własnoręcznie!
nigdy nie byłeś i nie będziesz jednym z nas jesteś jeńcem!
- BlackBlood!!! Mówię coś do ciebie
- Znasz naszą regułkę ,, Bij, atakuj, zabijaj lecz bez żadnych jeńców"
Ojciec ją złamał bo myślał że jesteś 'Wyjątkowy' ta ty.. hehe
- Co? Ojcze powiedz że to nie prawda! [cisza] Powiedz !!!
- Gdy zaatakowaliśmy jedną z watah kazałem jemu zabić
rodzinę alfa. Gdy przyszedłem już chciał cię zabić miałeś
niecałe 2 tygodnie już się zamachną gdy ty zmieniłeś się
w czerwonego smoka i zacząłeś ziać ogniem o włos byś go
spalił a później w kilka inne a co najlepsze gdy BlackBlood
się wkurzył przez to na ciebie i znów chciał cię zaatakować
by cię zabić zahipnotyzowałeś wojownika który cię obronił
- Ta.. ta i tym zaimponowałeś ojcu dlatego cię wziął i zabronił
mi cię zabić lecz nikt się nie spodziewał że będziesz taki...
taki.. aż szkoda gadać skrzydlaty Jeleniu [mówił tak na
mnie ze względu na rogi ]
- BlackBlood! A ty ruszaj się i zabij te bachory!
Wtedy zrobiłem kilka kroków w tył i uciekłem, nie wiem dlaczego
ale to zabolało mnie mocniej niż cokolwiek innego.. A było
tego dużo np. nie szczęśliwa miłość, a raczej nie odwzajemniona
ale to już inna historia. Po tym jak uciekłem przez prawie 1700 lat
byłem sam.. zawsze sam.. musiałem liczyć tylko na siebie
bo gdy komuś zaufałem zawsze zostawiał mnie na lodzie
nigdy nie miałem, nie znałem osoby której mógłbym bezwarunkowo
zaufać...