piątek, 18 stycznia 2013

Saragina CD Greilla

Zaczęłam dyszeć. Byłam dumna, że po prostu zabiłam wampirzyce u boku tak bardzo dobrego nauczyciela..
-Ty.. ty jesteś wręcz nie pokonany w walce!..- westchnęłam, a Greill się lekko zarumienił. Krew przestała mi cieknąć -ech..
-co?- zareagował Greill i ukląkł na jedno kolano (jako człowiek)
-Uczę się mordować, mój brat jest przeklęty, moja rodzina to kram zabójców, omal nie umarłam dwa razy..!- zaczęłam się użalać i podkuliłam ogon. ''mój nauczyciel'' (na Aresa :U! trochę wkurza to ''mój nauczyciel/moja uczennica'' cn? -_-'') zmienił się w wilka. Już nie trzymał w rękach kosy, lecz jako wilk trzymał ją w pysku. Po chwili odłożył narzędzie na bok.
-spokojnie, z czasem wszystko się dobrze ułoży, mówię ci! Ty.. ty co najmniej nie jesteś Śmiercią.- pocieszał mnie, a na moim pysku ukazał się cień uśmiechu. Greill lekko zadrżał z zimna, zaczęło padać. Zamknęłam oczy. Gdy me wilcze powieki przykryły oczy, ujrzałam W-Wo-Wolpyx'a... jak.. niszczy jakąś grote, będąc całkiem opętanym! *_*
-Wolpyx!- krzyknęłam
-Emm, halo...?! -_- Ja jestem Greill.. - zaczął
-Greill, znasz jakąś jaskinie, w której jest dużo jakiś talizmanów i eliksirów??- zapytałam
-Emm, no w mojej jaskini jest dużo takich rzeczy, (talizmany do przemian z wilków, w ludzi) a co??- odpowiedział
-Wolpyx...- tylko rzekłam i zaczęłam iść, co ja mówię?! Biegłam w głębię lasu, a Greill zapytał
-Gdzie idziesz?!- wołał. Wiedziałam, że on potrafi czytać w myślach ,,Zaprowadź mnie do swej jaskini.''. Zdezorientowany wilk niepewnie potaknął. Biegliśmy przez las, który jakby się coraz bardziej dłużył. Już nie padało... raczej zaczęła się burza śnieżna! Moje moce były bez szans! Podczas biegu, tuż po zrobieniu kroku, nasze ślady znikały. Wszędzie zrobiło się biało. Zatrzymaliśmy się.
-Dlaczego stajemy, Saragina?- zdziwił się
-Grr! Mogliśmy zabłądzić! Niech to! -o-'' - warczałam, po krótkiej ciszy coś wymyśliłam. - cóż.. jest burza śnieżna, lecz może ktoś nas usłyszy..!
Po chwili zebrałam całe siły i zawyłam, jak najgłośniej. Nic. Żadnej odpowiedzi.
-nic z tego. Zaraz.. przecież ty możesz nas z tond prze teleportować! - odparł
-nie mogę, przez ten śnieg moje moce wygasły. - szeptnęłam. Widziałam już tylko sam śnieg spadający na nas, niczym deszcz meteorytów, oraz rozmazanego Greill'a. Nie wiedziałam co robić. Na szczęście mam dobry słuch.. Słyszałam jak Greill upada i znów mówi coś po jakimś języku. Słyszałam dźwięki walki. Greill raczej nie ma takiego słuchu jak ja.. ślepy w bitwie, to bezbronny. Jestem winna nauczycielowi uratowanie życia. Biegłam ku źródłu dźwięku walki, odróżniłam wroga od przyjaciela, dzięki słuchu oszacowałam rozmiar wroga (był wielkości wilka ) i w końcu zaatakowałam wrogo nastawioną istotę.

<Greill? (Od właścicielki Saraginy: Wiem, w mej głowie tłuczą się różne myśli, gdyż jestem taka CRAZY 8D .. musze się leczyć..) >

Emily CD Starshine

Zaczęłysmy spadać. Sayona odruchowo zachamowała w powietrzu, a Starshine powoli zaczęła sie zatrzymywać i w końcu laczęła latać. Jednak ja cały czas spadałam. Starshine krzyknęła za mną:
-Emily!!!Na miłośc Boską zrób coś Sayona!!!-darła się ale ja jej nie słyszałam. Wiedziałam, że musze przejśc tę próbę. Byłam blisko ziemi kiedy przedemną pojawiła sie Eris.
-Cóż...udowodniłas swoją odwagę. Czekają cię jeszcze trzy próby. Do zobaczenia.-powiedziała i zniknęła, a ja nadal spadałam. W końcu jednak wytworzyłam drzewo i spadłam na jego gałąź. Kiedy wdrapałam sie na wysokość na której latały dziewczyny zapytałam:
-Jaki miałam czas?-Sayona i Starshine zaczęły się śmiać, a ja razem z nimi.


Starshine?

czwartek, 17 stycznia 2013

Narcyz C.D. Greill'a

-Nie ważne.-odpowiedziałem.
-Powiedz. Proszę.-nalegał Greill.
-Powiem ci później.-odparłem zerkając nad jego ramieniem na spora kolejkę jaka się za nim stworzyła.

<Greill?>

Terra C.D. Greill'a

Wybuchnęłam śmiechem.
-CZEGO SIĘ ZE MNIE ŚMIEJESZ?!!??-wydarł się Greill.
-Nie śmieję się z ciebie. Ale nigdy nie myślałam o sobie jako o psychologu. Wiesz... jeśli tego chcesz mogę być twoim psychologiem.

<Greill?>

Rose C.D. Greill'a

-Oczywiście, że...-zaczęłam, a oni zwiesili głowy.-tak.-dokończyłam.
-Juuuuhhhuuu-wykrzyknęli chórem jak para młodych szczeniaków.
-A czy ja też będę mogła z wami iść?-zapytałam-Małe wybicie od obowiązków mi się przyda.

<Greill?>

Rose C.D. Greill'a

-Kłusownicy...-wyszeptałam.
-Dokładie-potwierdził Greill.
-No i gotowe. Opatrzone i oczyszczone. A i przez kilka dni będzie cie bolała ręka.-Powiedziała Terra która podczas tej wymiany zdań zdążyła opatrzyć moją rękę. Zamyśliłam się. Skoro w okolicy są kłusownicy to nie jest dobrze. Terra pewnie mi teraz nie pozwoli iść nigdzie dalej, więc będę musiała wysłać szpiegów i zwiadowców... Moje rozmyślania przerwał czyjś głos wykrzykujący desperacko moje imię i imię szamanki. Potem usłyszałam Greill'a, który coś odpowiedział le nie jestem pewna co. W każdym razie wydawało mi się, że sytuacja nieco się zmieniła więc powróciłam do moich rozmyślań. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że Greill nie wrócił do chatki. Nie wiem czy los tak chciał, ale leżałam przy okienku. Wyjrzałam przez nie i zobaczyłam, że Greill i Wolpyx znowu się biją. Na dodatek obaj byli już mocno poranieni. Szczerze, oni ledwo trzymali się na nogach. Zerwałam się z łóżka i ruszyłam ku wyjściu. Po drodze zmieniłam się w człowieka, z dwóch powodów:
*po pierwsze-ograniczyłam przez to ból w ramieniu,
*po drugie-łatwiej będzie w ten sposób zapanować nad walczącymi.
Kiedy znalazłam się przed chatką nieco mnie zamurowało. Ale tylko na chwilę. Greill i Wolpyx biegli na siebie. Greill w ludzkiej postaci i trzymał w ręku kosę ociekającą krwią, a Wolpyx tak jak stał w postaci wilka. Nie czekałam na dalszy rozwój wypadków,  tylko stanęłam pomiędzy nimi w taki sposób, że teraz obaj biegli na mnie. Rozłożyłam ręce na boki i wrzasnęłam:
-STOOOOOOOOOOOP!!!!!!!!!!!
Oba wilki zatrzymały się zaskoczone, a oprócz tego wszystkich zgromadzonych zamurowało.
-Czy wam obu coś na rozum upadło?!-krzyczałam-Czy nie macie dość oleju w głowie żeby wymyślić, że walcząc i krzywdząc siebie krzywdzicie też Lykę?!Czy nie wymyśliliście, że po którymś razie już może wam nie wybaczyć i wybierze kogoś innego?! A potem będziecie chodzić po świecie i użalać się nad sobą: Och jaki byłem głupi, że się z nim biłem zamiast się pogodzić?! Czy nie moglibyście się pogodzić?! Przecież obaj możecie ją kochać, prawda?!
Czując, że wracają zawroty głowy, złożyłam ręce, upadłam na kolana i schyliłam głowę.

<Gerill? Wolpyx?>

Starshine C.D. Sayony

-Z resztą, my też możemy cię złapać! -powiedziały Lu i Lejsi pojawiając się obok nas tak nagle, że aż podskoczyłyśmy.
-No przecież! -uderzyłam łapą w twarz. Jak mogłam zapomnieć! No w każdym razie mam już całą obstawę latającą, która jest w stanie mnie uratować, więc... Kolejne wyzwanie czeka! 
-To co? -spytała Emily nie mogąc się już doczekać skoku.
-Trzy... dwa... -zaczęłam odliczać na co na twarzach wilczyc pojawił się uśmiech- Jeden... Teraz! -przy ostatnim słowie skoczyłyśmy z Góry Skazańców.

<Emily, Sayona, jak wam minął lot? XD>