To był już piąty dzień samotności. Noga prawie się zagoiła, ale jest ryzyko, że rana się otworzy. Byłem zmęczony, głodny, spragniony. Jedyne o czym myślałem to moja samotność. Wilki z tamtej watahy wciąż mnie goniły. Musiałem biec, mimo nogi, która w każdej chwili mogła zacząć ponownie krwawienie. Biegłem przez gęsty las, ciągle potykając się o korzenie. Oni byli coraz bliżej, widziałem jak niektóre wchodzą na drzewa. Pierwszy się na mnie rzucił z gałęzi, przy pomocy telekinezy miotnąłem w niego kamieniem. Odleciał ze skowytem, uderzając o skały. Drugi skoczył na mnie od tyłu, na szczęście byliśmy przy strumieniu, dzięki czemu użyłem wody, aby go rozproszyć. Kiedy już uciekłem wystarczająco daleko, ujrzałem, iż moja noga znów krwawi, zaś na biodrze widać ślad ugryzienia. Musiałem biec dalej, pomimo tego iż kulałem. Kolejne wilki próbowały mnie zabić, lecz ja walczyłem. Krew spływała po mnie, całkowicie zasłaniając me oczy. Strzepałem ją z pyska i kontynuowałem bieg. Ból diabelski przeszywał mnie całego, a jeszcze więcej cierpienia przyprawiała mi myśl o tamtych wilkach. Usłyszałem ich sygnał łowiecki, co oznaczało, że byli coraz bliżej. Wybiegłem na jakąś polane, poczułem się przez chwilę bezpieczniej. Jeden z wilków wyskoczył z lasu, lecz ja uniknąłem jego ataku. Uderzył głową w ogromny głaz, przez co jego czaszka rozpękła się na dwie części. Biegłem dalej, byle jak najdalej. Z lasu poleciała w moim kierunku kula ognia, lecz ja stworzyłem tarcze z wody, która uratowała mi życie. Podążałem dalej, na wielki głazie ujrzałem wilczyce z wielkimi skrzydłami. Pomimo nocy, ujrzałem, że jej wzrok pad na mnie. Nie mogłem już biec, rany były zbyt wielkie. Upadłem, a ona poleciała w moim kierunku. Powoli traciłem przytomność. Już nie słyszałem wilków, uciekły. Cały świat zaczął wirować, a po chwili straciłem przytomność.
(dokończy ktoś, najlepiej Angel)
sobota, 4 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
Przeżywamy oblężenie!!! To kolejna członkini!!!
![]()
Imię: Rosalyn
Wiek: 1, 6 roku (nieśmiertelna) Płeć: samica Moce: Władanie powietrzem, lodem, godzenie istot ziemskich, telepatia Na czym polegają moce?: *Władanie powietrzem, lodem = umie stworzyć zamiecie śnieżne, wichury, zamrażać wodę *Godzenie istot ziemskich = godzenie osób i zwierząt, "rozrzucanie" miłości (rozdawanie jej) *Telepatia = To nie jest typowa telepatia, nie tylko czyta w myślach, ale i umie rozmawiać z duszami zmarłych, czytać z gwiazd i oglądać cudze sny Żywioł: Powietrze Charakter: delikatna, "krucha", romantyczna, czuła, optymistyczna, skryta, tajemnicza, potrafi być zimna Patron: Afrodyta Stanowisko: Zauroczenie: podoba jej się Nightrun, ale pewnie On jej nie zechce... Rodzina: zagubiona |
Oczy Was nie mylą, o kolejny wilk!!!

Imię: Veles
Wiek: 1,7 miesięcy
Płeć: Basior
Moce: maskowanie, telekineza, magia wody
Na czym polegają moce?:
Maskowanie: może znikać
Telekineza: potrafi panować nad przedmiotami
Magia wody: potrafi władać nad wodą
Żywioł: woda
Charakter: skryty w sobie, nieśmiały, przy bliższym poznaniu zabawny, a zarazem spokojny, lecz zaprzyjaźnia się powoli
Patron: Posejdon
Stanowisko: rozjemca
Zauroczenie: aktualnie brak
Rodzina: stara wataha została zaatakowana przez inną, on cudem przeżył. Jest jakiś procent szans na to że jego siostra żyje, gdyż była wtedy na polowaniu. Matka zaś zmarła w czasie porodu najmłodszego brata. Jedna z dwóch sióstr została zepchnięta, z wodospadu, przez szpiega z innej watahy.
Talizman: nie widzi potrzeby
Jako człowiek: także nie widzi potrzeby
Wiek: 1,7 miesięcy
Płeć: Basior
Moce: maskowanie, telekineza, magia wody
Na czym polegają moce?:
Maskowanie: może znikać
Telekineza: potrafi panować nad przedmiotami
Magia wody: potrafi władać nad wodą
Żywioł: woda
Charakter: skryty w sobie, nieśmiały, przy bliższym poznaniu zabawny, a zarazem spokojny, lecz zaprzyjaźnia się powoli
Patron: Posejdon
Stanowisko: rozjemca
Zauroczenie: aktualnie brak
Rodzina: stara wataha została zaatakowana przez inną, on cudem przeżył. Jest jakiś procent szans na to że jego siostra żyje, gdyż była wtedy na polowaniu. Matka zaś zmarła w czasie porodu najmłodszego brata. Jedna z dwóch sióstr została zepchnięta, z wodospadu, przez szpiega z innej watahy.
Talizman: nie widzi potrzeby
Jako człowiek: także nie widzi potrzeby
Kolejny nowy członek - Misaki!!!
Wiek: 4,5(nieśmiertelna)
Płeć: wadera
Moce: zamienia sie w czarny obłok, kontroluje umysły
Żywioł: Mrok
Charakter: zaciekła jak coś postanowi to nie odpuszcza opiekuńcza gdy sie z kimś zaprzyjaźni
Patron: Mrok i śmierć
Stanowisko: Zwiadowca
Zauroczenie: Szuka
Rodzina: Wszyscy pomarli
Talizman: (Nie wymagane)
Jako człowiek: nie umie się przemieniać
Od Angel CD Nightrun'a
- Jasne, czemu nie? I tak nie mam nic do roboty. - Uśmiechnęłam się podchodząc do zgromadzonych.
- W takim razie prowadź. - Nightrun puścił oczko Marlow'owi. Ruszyliśmy truchtem za naszym przewodnikiem. Po paru minutach Rose szła z Marlow z przodu zawzięcie o czymś rozmawiając. - Coś cicha dzisiaj jesteś. - Zauważył Nihgtrun. Wzdrygnęłam się. Nie spostrzegłam, że basior idzie koło mnie. - To nic takiego. - Uśmiechnęłam się w jego stronę. - Wiesz, cieszę się, że wróciłeś. Trochę tu smutno było bez ciebie... - Spuściłam głowę. Night otworzył usta, żeby coś powiedzieć. Wtedy Marlow zawołał: - Ej! Śpiące królewny (XD) chodźcie, to tutaj. - Wskazał łapą na coś, co połyskiwało w słońcu. Kiedy podeszliśmy bliżej można było dostrzec małą szkatułkę. Ozdobiona była drobnymi kamieniami, być może szlachetnymi... no chyba, że to podróbka. - Wolałem jej nie zabierać. Nie wiem skąd to. - Wspólnie zaczęliśmy się nad tym zastanawiać. W pewnej chwili Rose szturchnęła Marlow'a. Ten z zaskoczeniem spojrzał na nią, następnie podążył za jej wzrokiem. My zrobiliśmy podobnie. Mój wzrok utkwił na zarysach jakiejś budowli, może wieży. - Czy tylko ja mam ochotę tam iść? - Spytał szeptem Nightrun. - Najpierw musimy upewnić się, czy to miejsce jest bezpieczne. - Powiedziała Alfa. - W takim razie powinniśmy pójść i to sprawdzić. - Wtrąciłam się. - Zgłaszam się na ochotnika. < Reszta? Nie wiem, czy dobry temat, ale tylko to wpadło mi do głowy i przepraszam, że długo nie odpisywałam, ale przeżywałam poniekąd rozłąkę z komputerem > |
Powitajmy gorąco Kori!!!

Wiek: 5 lat (nieśmiertelna)
Płeć: Wadera
Moce: Latanie, w mroku znaczki na jej głowie i skrzydłach świecą, szybki lot, ostre pióra, inne moce jeszcze nie odkryte...
Na czym polegają moce?:
*Latanie - tego nie trzeba tłumaczyć ;)
*Szybki Lot - dzięki ostrym piórom, które ma w skrzydłach potrafi 'przecinać' powietrze co pozwala jej na szybki lot,
*Ostre Pióra - dzięki tej umiejętności Kori wystrzeliwuję ze swoich skrzydeł ostre pióra,
Żywioł: Powietrze
Charakter: Sympatyczna, przyjacielska, zabawna, zdolna do poświęceń, zabawna,
Patron: Uranos
Stanowisko: Obrońca Alf
Zauroczenie: -
Rodzina: -
Talizman: -
Jako człowiek:

Nuit CD Rei
Truchtałam obok Rei w stronę Księżycowego Lasu, po drodze mijałyśmy właśnie wodopój.
- Chodź, ochłodzimy się, hm? Dzisiaj jest wyjątkowo gorąco - spojrzałam podejrzliwie na słońce, które bezczelnie grzało nie zwracając uwagi na porę roku.
- Czemu nie? - Rea pobiegła pierwsza i z rozpędu wskoczyła do jeziora. Dookoła prysnęła woda. Po chwili do niej dołączyłam. Nie bawiłyśmy się, jedynie zmoczyłyśmy grzbiety dla ochłody. Po chwili stałyśmy znów nad brzegiem, otrząsając się z chłodnej wody.
- Idziemy dalej? - zaproponowała wadera. Ruszyłyśmy. Niedługo przed naszymi oczami zamajaczyły pierwsze drzewa Księżycowego Lasu.
- Może jakieś polowanie? - zapytałam.
(Rea?)
- Chodź, ochłodzimy się, hm? Dzisiaj jest wyjątkowo gorąco - spojrzałam podejrzliwie na słońce, które bezczelnie grzało nie zwracając uwagi na porę roku.
- Czemu nie? - Rea pobiegła pierwsza i z rozpędu wskoczyła do jeziora. Dookoła prysnęła woda. Po chwili do niej dołączyłam. Nie bawiłyśmy się, jedynie zmoczyłyśmy grzbiety dla ochłody. Po chwili stałyśmy znów nad brzegiem, otrząsając się z chłodnej wody.
- Idziemy dalej? - zaproponowała wadera. Ruszyłyśmy. Niedługo przed naszymi oczami zamajaczyły pierwsze drzewa Księżycowego Lasu.
- Może jakieś polowanie? - zapytałam.
(Rea?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

>