środa, 19 lutego 2014
Od Nightrun'a CD Rose "Kraina śmierci"
Ufając, że Rose nie myli się co do niegroźności wilka pobiegłem do chatki Terry najszybciej jak tylko było to możliwe. Nie było z tym wielkich problemów, więc dosłownie chwilę potem meldowałem szamance co się właśnie wydarzyło, a właściwie to wiadomość, że miło by było gdyby się zajęła tym kimś, kogo właśnie z alfą znaleźliśmy.
-W takim razie prowadź -rzuciła Terra, która błyskawicznie przygotowała się do "operacji", w co włączało się również spakowanie buteleczek, fiolek, ziółek, maści i innych specyfików. Połowę (a przynajmniej tak stwierdziła szamanka) niosłem sam. Przebyliśmy drogę do wodopoju w również niezgorszym tempie. Gdy tylko naszym oczom ukazał się widok rannego i siedzącej przy nim Rose, szamanka westchnęła z boleścią.
-To sobie miejsce wybrał na umieranie. Po prostu świetnie. Cały wodopój zanieczyszczony!
Jak się okazało, sprzęt przez nas przytargany nie był wystarczający, więc Rose i ja musieliśmy uganiać się po lesie za roślinkami o piekielnie skomplikowanych nazwach.
-Co następne? -spytałem zdyszany wypluwając na stosik wiązkę kłujących łodyg.
-Nic. -usłyszałem w odpowiedzi.
-I gdzie to znajdę? -spytałem odruchowo. Zaraz potem ugryzłem się w język.
Jednak zamiast jakiejkolwiek uwagi na mój temat usłyszałem, że:
-Zaraz się obudzi. A przynajmniej powinien. To tyle.
Z ulgą położyłem się na ziemi czekając na to właśnie przebudzenie.
<Resztę komuś zostawiam :3>
-W takim razie prowadź -rzuciła Terra, która błyskawicznie przygotowała się do "operacji", w co włączało się również spakowanie buteleczek, fiolek, ziółek, maści i innych specyfików. Połowę (a przynajmniej tak stwierdziła szamanka) niosłem sam. Przebyliśmy drogę do wodopoju w również niezgorszym tempie. Gdy tylko naszym oczom ukazał się widok rannego i siedzącej przy nim Rose, szamanka westchnęła z boleścią.
-To sobie miejsce wybrał na umieranie. Po prostu świetnie. Cały wodopój zanieczyszczony!
Jak się okazało, sprzęt przez nas przytargany nie był wystarczający, więc Rose i ja musieliśmy uganiać się po lesie za roślinkami o piekielnie skomplikowanych nazwach.
-Co następne? -spytałem zdyszany wypluwając na stosik wiązkę kłujących łodyg.
-Nic. -usłyszałem w odpowiedzi.
-I gdzie to znajdę? -spytałem odruchowo. Zaraz potem ugryzłem się w język.
Jednak zamiast jakiejkolwiek uwagi na mój temat usłyszałem, że:
-Zaraz się obudzi. A przynajmniej powinien. To tyle.
Z ulgą położyłem się na ziemi czekając na to właśnie przebudzenie.
<Resztę komuś zostawiam :3>
poniedziałek, 17 lutego 2014
Rose CD Grella ,,Kraina Śmierci"
Siedziałam w jaskini i napawałam się przyjemnym chłodem zimowego poranka kiedy zdyszany i cały w błocie przybiegł do mnie Nightrun.
-Co się stało?-zapytałam przeczesując wzrokiem przestrzeń za nim.
-Jakiś wilk!-wydyszał-Leży przy wodopoju!
-Co?!
-Jest nieprzytomny i nie wiem czy żyje.-nieco się uspokoił.-Nie poznaję go!
-Czio.-powiedziałam.-Zajmij się Lenem i Shadow.
-Spokojnie będą pod dobrą opieką.
-Mam nadzieję. Nightrun prowadź.
-To jest zaraz na samym skraju...-rzucił i popędził przed siebie.
Biegliśmy najkrótszą drogą do wodopoju, czyli na ukos przez cały majdan Watahy i nie zwracaliśmy uwagi na pytające spojrzenia wilków. Kiedy wpadliśmy do lasu poczułam silną woń krwi i przyspieszyłam biegu.
-Daleko jeszcze?
-Nie... To tutaj.
Wypadliśmy na śliski brzeg wodopoju. Dwa metry od nas, do połowy zanurzony w wodzie leżał szkarłatny wilk. Wciągnęłam mocniej powietrze. Woń krwi niewątpliwie była silniejsza ale oprócz niej dało się wyczuć coś jeszcze. Jeszcze raz mocnej wciągnęłam powietrze. Coś jakby znajomy zapach jednego z wilków.... Zupełnie jakby ten ,,Szkarłatek" miał coś z nim wspólnego. podeszłam bliżej do wilka. Tutaj te dwie wonie były wyczuwalne jeszcze mocniej.
-Nightrun biegnij po Terrę. Ten wilk nie jest groźny, ale ja nie chcę ryzykować transportowania go w tym stanie przez tereny watahy.
Nightrun
-Co się stało?-zapytałam przeczesując wzrokiem przestrzeń za nim.
-Jakiś wilk!-wydyszał-Leży przy wodopoju!
-Co?!
-Jest nieprzytomny i nie wiem czy żyje.-nieco się uspokoił.-Nie poznaję go!
-Czio.-powiedziałam.-Zajmij się Lenem i Shadow.
-Spokojnie będą pod dobrą opieką.
-Mam nadzieję. Nightrun prowadź.
-To jest zaraz na samym skraju...-rzucił i popędził przed siebie.
Biegliśmy najkrótszą drogą do wodopoju, czyli na ukos przez cały majdan Watahy i nie zwracaliśmy uwagi na pytające spojrzenia wilków. Kiedy wpadliśmy do lasu poczułam silną woń krwi i przyspieszyłam biegu.
-Daleko jeszcze?
-Nie... To tutaj.
Wypadliśmy na śliski brzeg wodopoju. Dwa metry od nas, do połowy zanurzony w wodzie leżał szkarłatny wilk. Wciągnęłam mocniej powietrze. Woń krwi niewątpliwie była silniejsza ale oprócz niej dało się wyczuć coś jeszcze. Jeszcze raz mocnej wciągnęłam powietrze. Coś jakby znajomy zapach jednego z wilków.... Zupełnie jakby ten ,,Szkarłatek" miał coś z nim wspólnego. podeszłam bliżej do wilka. Tutaj te dwie wonie były wyczuwalne jeszcze mocniej.
-Nightrun biegnij po Terrę. Ten wilk nie jest groźny, ale ja nie chcę ryzykować transportowania go w tym stanie przez tereny watahy.
Nightrun
Veles CD Angel
Dziwny zapach zniknął z mych nozdrzy, a różowa poświata zmalała. Jakaś wilczyca podeszła do mnie i zaczęła mnie wypytywać o różne rzeczy. W sercu poczułem ból, ja uciekłem, a rodzina zginęła. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, miałem wrażenie, że wszystkie wilki miały czarne i białe znaki na biodrach. Dopiero teraz ujrzałem jej uśmiech. Patrzyła się na mnie jak na miejscowego dziwaka.
-Nie.
Uśmiech wilczycy zniknął z jej pyska. Popatrzyła się na Terrę, a następnie na mnie.
-Mówił Ci coś?- Zapytała
-Tylko imię.- Powiedziała spokojnie
Zapadła grobowa cisza. Ptak latał wokół mnie i wrzeszczeć. Wstałem ,lecz ból sparaliżował mnie. Przypomniał mi się szczegół odnośnie dowodzącego wilka.
-Wiem ucho „szefa” było przekute i przewleczone przez nie miał kły na sznurkach.
Popatrzyły się na mnie obydwie.
-Okej.- Powiedziała Terra.
- No nic chodźmy pokazać mu watahe.- powiedziała Angel.
<Angel?>
-Nie.
Uśmiech wilczycy zniknął z jej pyska. Popatrzyła się na Terrę, a następnie na mnie.
-Mówił Ci coś?- Zapytała
-Tylko imię.- Powiedziała spokojnie
Zapadła grobowa cisza. Ptak latał wokół mnie i wrzeszczeć. Wstałem ,lecz ból sparaliżował mnie. Przypomniał mi się szczegół odnośnie dowodzącego wilka.
-Wiem ucho „szefa” było przekute i przewleczone przez nie miał kły na sznurkach.
Popatrzyły się na mnie obydwie.
-Okej.- Powiedziała Terra.
- No nic chodźmy pokazać mu watahe.- powiedziała Angel.
<Angel?>
niedziela, 16 lutego 2014
Proszę o brawa dla nowej wadery!

Imię:Estera
Wiek: 3 (nieśmiertelna)
Płeć: wadera
Moce: władanie cieniami, widzenie duchów, może wezwać smoka z czarnego wiatru, odebrać duszę, potrafi uleczać,kontroluję wiatr...kto wie, co może ukrywać jej dusza?
Żywioł: powietrze
Charakter:czasami wesoła.Raczej zamknięta w sobie, bywa arogancka i agresywna.Jeśli komuś zaufa ciepła i oddana.Miła, ma raczej stałe nerwy...
Patron: mimo,że za bardzo nie wierzy- Hades
Stanowisko: szpieg
Zauroczenie: na razie nikt
Rodzina: nie zna
Talizman:

Jako człowiek:
Lorens
Błąkałam się po lesie od kilku dni, może tygodni. Straciłam poczucie czasu. Moje życie polegało na ciągłej tułaczce. W końcu postanowiłam to zakończyć i osiąść gdzieś na stałe. Trafiłam na tereny Watahy Żywiołów. Przyjęto mnie i wreszcie stałam się członkinią stada.
niedziela, 2 lutego 2014
Ferie
Jako, że właśnie wyjeżdżam i nie będzie mnie przez całe dwa tygodnie chciałam życzyć wszystkim udanych ferii, a także oznajmić, że przez ten czas nie będę wrzucała opowiadań. Oczywiście możecie je do mnie wysyłać ale pojawią się na blogu dopiero po feriach.
Rose
Rose
Subskrybuj:
Posty (Atom)